poniedziałek, 13 marca 2017

CHAPTER 4 |'HORMONY"|

*YOOSOL*
Suga podszedł do okna, rozsunął zasłony a po chwili pokój się rozświetlił. Zastanawiałam się jak ten facet myśli? Przez jedną rozmowę ze mną, podkreślam jedną- tak po prostu się zmienił?  Widząc moje zamyślone oczy, błądzące gdzieś tam na ścianie po prostu podszedł do mnie, popatrzył się na mnie a ja na niego. Uśmiechną się.
-Co?- spytałam a on parskną 
-Nic,  już nic- i odszedł w stronę szafy - Emmm, chcę się przebrać- powiedział do mnie. Dał mi wyraźny znak że mam sobie tak po prostu wyjść.
-A, już mnie tutaj nie ma- po drodze złapałam talerz w ręce i wyszłam.  Pchnęłam mocno drzwi napotykając jakąś przeszkodę. To co później zobaczyłam sięgało z granicami rozsądku. Szóstka mężczyzn leżących na podłodze.  Jak dzieci. Rozśmiałam się, wybuchłam takim śmiechem jak nigdy . - Nawet ty, Jin oppa? - mój kuzyn wstał z podłogi, oczepał spodnie, popatrzył się na mnie i wskazał  palce na resztę.
-To był pomysł tych dzieciaków, o tych-  wściekły zabrał z mojej ręki talerz i skierował się na dół, zapewne do kuchni. 
Z uśmiechem na ustach spojrzałam na chłopaków a ci speszeni szybko podnieśli się z podłogi i dali w długą. Pokręciłam głową z politowaniem. To tylko u nich takie rzeczy, u nikogo innego.  Postawiłam już nogę na pierwszy schodek gdy nagle poczułam wibracje w tylnej kieszeni.  Wyciągnęłam telefon ale po chwili go upuściłam.  
Przestraszona podniosłam go z ziemi.
To numer YooYin...
***
*JIN*
Nigdy więcej nie dam się namówić chłopakom na takie rzeczy, jest to nie kulturalne oraz niegrzeczne. Nigdy więcej. 
Do kuchni wszedłem cały zdenerwowany,  wręcz wściekły. Schowałem talerz do zmywarki po czym zabrałem się za krojenie warzyw do obiadu.  
-To absurdalne, jak jej się mogło udać?- usłyszałem głosy za ścianą. No nie wyrobię.  
-Hyung, nie udało. - stwierdził Jimin - No niby jak? Nam się nie udało to jej ma się udać?
Jasny szlag. Trzasnąłem nożem o deskę do krojenia, wyszedłem z kuchni z hukiem otwierając drzwi. Chłopaki przestraszyli się . Wszyscy odwrócili głowę w moją stronę. 
-Możecie przestać gadać takie bzdury?- odparłem.- Jak zaraz się nie uciszycie to znajdę wam robotę w kuchni. Któryś chętny? - Wszyscy jak na zawołanie uciekli i znaleźli sobie jakąś robotę-Świetnie, po prostu świetnie.
Lubię taka ciszę i  spokój .
***
*YOOSOL*
Przestraszyłam się, bardzo- jak to? YooYin? O co chodzi? Postanowiłam odebrać, z trzęsącą się ręką przyłożyłam słuchawkę do ucha. 
-H-halo? 
-Niedługo i ty stracisz życie- i po sygnale. Kto miał numer Yin, a raczej jej telefon? O co...
-Idziemy?- Przestraszyłam się, telefon znów wypadł mi z rąk. Szybko schyliłam się by podnieść. Zdezorientowana nawet nie zauważyłam jak Suga również się schyla. Nasze dłonie się spotkały.  Jeszcze mi tego brakowało, szybko zabrałam rękę .
-Tak, tak chodźmy- szybko jak to możliwe zszedłam  na dół a Suga za mną. 
-Nuna? I jak?- Kookie popatrzył się na mnie a ja na niego. Już chciałam coś powiedzieć ale Suga wyprzedził mnie w tym. Oparł się o moje ramie, wieszając się jak na choince. 
-Mowa o mnie?- spytał podnosząc znacząco brwi- Nie wystarczyło wam to że staliście pod drzwiami i podsłuchiwaliście? - Strąciłam rękę Sugi i po prostu grzecznie przeprosiłam. Reszta chłopaków strasznie się zdziwiła. 
-Suga Hyung!- Krzyknęli i rzucili mu się na niego uśmiechnięci od ucha do ucha. Postanowiłam że nie będę im i odeszłam na bok.  
Patrzyłam się na nich, jak każdy się śmieje i jest zadowolony. Ja też byłam, bo mogłam pomóc. Moje wpatrywanie się na nich przerwała mi wibracja w kieszeni. Lekko spięta sięgłam po telefon. Dostałam wiadomość.
Odblokowałam telefon,  z przerażeniem wpatrywałam się w telefon. 
"Szykuj się, już wkrótce twoja kolej, szmato"

CHAPTER 3 | "BLOOD" |

*YooSol*
Gdy byłam już w środku, drzwi zamknęły się za mną z hukiem.  Suga przekręcił kluczyk i powolnym krokiem podszedł do łóżka. 
Miałam chwilę za nim on przeszedł do konkretów. Rozejrzałam się do okoła siebie,  pokój miał w totalnym bałaganie. Zagracony, brudny i ciemny. W powietrzu czułam odur mieszanki męskich perfum oraz potu.  
Po mojej lewej stronie zauważyłam różne półki zagracone jakimiś książkami, płytami i czymś jeszcze.  Zdjęcia wiszące na sąsiedniej ścianie przedstawiały chłopaków w różnych pozycjach oraz sytuacjach. Po drugiej stronie z prawej dostrzegłam kolejną półkę ze statuetkami. Nawet nie zdziwił mnie fakt że ten człowiek potrafił aż tak zaniedbać porządki.  Zdecydowanie był to pokój mężczyzny, ściany granatowe, na środku ogromne łóżko a na podłodze sterta czystej jak i zapewne zużytej bielizny. 
***
Suga dopiero po chwili zwrócił na mnie swoją uwagę,  spoglądną na mnie jednym okiem a później zwrócił wzrok na stolik kawowy, gdzie akurat położyłam talerz z ciastem. 
-Sama piekłaś? - spytał przyciszonym głosem. 
-Tak - odpowiedziałam speszona. 
Podszedł bliżej do stolika, przesunął pufę i usiadł na niej. Wziął talerz do ręki i powąchał ciasto.  Chwilę mu to zajęło za nim nie wziął pierwszego kęsa.  
Jego zdziwienie sięgało zenitu, oczy szeroko otworzone i ten wielki błysk jaki nie dało się w żaden  sposób nie zauważyć. Smakowało mu,  było to widać. 
Na mojej twarzy wykwitł soczysty uśmiech.  
-Bardzo... Dobre... - mówił z pełną buzią. 
-To jedz dalej, jak Ci smakuje - powiedziałam. 
Za nim się nie obejrzałam, talerz był już pusty.
***
Gdy skończył jeść, odłożył talerz z powrotem na stolik i spojrzał na mnie. 
-Może usiądziesz? - powiedział. 
-Wolę sobie postać- stwierdziłam. 
-Weź nie gadaj głupot,  usiądź na fotelu. Przecież nie gryze. - Poklepał miejsce koło siebie a ja że już ustać nie mogłam to postanowiłam usiąść koło niego. 
Siedzieliśmy tak przez długą chwilę w ciszy. Nikt się nie odzywał, dałam nogę na nogę i z nerwów bujałam prawą nogą raz w prawo, raz w lewo. Co tak naprawdę mogłam czuć? A on? Co mu po głowie chodzi?  
Zauważyłam że Suga wyciąga coś z tylnej kieszeni swoich spodni.  
To portfel. 
Otworzył go i z niego wyciągnął zdjęcie. O Cholera! 
To Yin. 
-Kiedy YooYin zamordowano, czułem jak świat się mi zawala... 
O cholera! 
Zwierza mi się.
***
-Zakochałem się w niej od kąd wtargneła w moje życie.  - wspomina - Pewnego razu przyjechała ferie zimowe do Jina, to wtedy poznałem ją. Oczy jej tak błyszczały niczym diamenty.  Kusiły, bardzo. - Spojrzał na zdjęcie, kąciki ust drgały mu niczym struna w gitarze. Zbierało mu się na płacz. Przesunęłam fotel bliżej niego, podniosłam rękę i lekko poklepałam go po ramieniu - Od tamtego czasu postanowiłem że stanie mi się bliska.- słuchałam go uważnie, nie h się wygada. - Pamiętam szczególnie jedno.  Było zbyt piękne, teraz to sen.
***
-Był wrzesień, ciepło i lekki wiatr współpracowały ze sobą.  Pamiętam że YooYin przyszła wtedy do nas uśmiechnięta od ucha do ucha.  To coś czego nigdy nie robiła, nie ukazywała nigdy uczuć publicznie. Weszła do domu , zaczęła nas wszystkich wołać, mówiąc że ma ogłoszenie,  usiedliśmy na sofie.  Stanęła na środku salonu i szczerząc się, powiedziała tylko pięć słów "dostałam się na wymarzoną uczelnie".  Uśmiechnąłem się szeroko, podeszedłem do niej i ją mocno przytuliłem.  "Kocham cię, oppa" dodała wtedy.  Pocałowałem ją, byłem z niej dumny.  Chciała studiować Bezpieczeństwo Wewnętrzne,  chciała być jak ty. Zawsze powtarzała "Unnie jest Panią Komisarz,  chciałabym pójść w jej ślady i też pomagać naszemu kraju" zawsze wspominała o tobie.  Nawet jak Jin gotował, "Unnie robi to zupełnie inaczej niż ty Jin Oppa".  Chciała się wzorować w na tobie,  nawet raz wyznała mi że strasznie chcę cię zobaczyć. "Unnie, ona mnie nie nawidzi.  Odeszła i nie wiem gdzie teraz jest. Chciałabym ją przeprosić i powiedzieć jej jak bardzo ją kocham". Uwierz mi ale ona żałowała tego. Nie była w stanie sobie wybaczyć że odeszłaś... 
Nawet dzień... Przed jej śmiercią, wspominała o tobie, że wie gdzie jesteś i że ma zamiar cię odwiedzić, ale to co się stało...
***
-... Nie zdążyła. - skończył opowiadać  a ja czułam jak pod powiekami zbierają mi się łzy. Moja mała Yin chciała być taka jak ja,  a ja nawet nie powiedziałam jej jak ją bardzo kocham.  Tyle razy prosiła mnie o pomoc,  ja nawet nie miałam zamiaru z nią o tym gadać. Żałuję,  żałuję, żałuję. 
Suga schował zdjęcie z powrotem do portfela a samą rzecz odłożył na jakąś półkę.  
- Tęsknisz -  stwierdziłam. On wstał i podszedł do mnie. 
-Tęsknię - stwierdził patrząc się na moje oczy - Ale jak widzisz płakać i marudzić nie można cały czas, trza coś zrobić! 
-Co masz na myśli?- zmarszczyłam nos
-Nie poddam się, chcę wrócić do starego życia, wiem że YooYin patrzy na mnie tam z góry i chce abym się w końcu otrząsnął. 
Jego mina mówiła wszystko.  Przytulił mnie,  podszedł do okien i odsłonił zasłony. 
-Nowy dzień, nowy ja.