*YOOSOL*
Suga podszedł do okna, rozsunął zasłony a po chwili pokój się rozświetlił. Zastanawiałam się jak ten facet myśli? Przez jedną rozmowę ze mną, podkreślam jedną- tak po prostu się zmienił? Widząc moje zamyślone oczy, błądzące gdzieś tam na ścianie po prostu podszedł do mnie, popatrzył się na mnie a ja na niego. Uśmiechną się.
-Co?- spytałam a on parskną
-Nic, już nic- i odszedł w stronę szafy - Emmm, chcę się przebrać- powiedział do mnie. Dał mi wyraźny znak że mam sobie tak po prostu wyjść.
-A, już mnie tutaj nie ma- po drodze złapałam talerz w ręce i wyszłam. Pchnęłam mocno drzwi napotykając jakąś przeszkodę. To co później zobaczyłam sięgało z granicami rozsądku. Szóstka mężczyzn leżących na podłodze. Jak dzieci. Rozśmiałam się, wybuchłam takim śmiechem jak nigdy . - Nawet ty, Jin oppa? - mój kuzyn wstał z podłogi, oczepał spodnie, popatrzył się na mnie i wskazał palce na resztę.
-To był pomysł tych dzieciaków, o tych- wściekły zabrał z mojej ręki talerz i skierował się na dół, zapewne do kuchni.
Z uśmiechem na ustach spojrzałam na chłopaków a ci speszeni szybko podnieśli się z podłogi i dali w długą. Pokręciłam głową z politowaniem. To tylko u nich takie rzeczy, u nikogo innego. Postawiłam już nogę na pierwszy schodek gdy nagle poczułam wibracje w tylnej kieszeni. Wyciągnęłam telefon ale po chwili go upuściłam.
Przestraszona podniosłam go z ziemi.
To numer YooYin...
***
*JIN*
Nigdy więcej nie dam się namówić chłopakom na takie rzeczy, jest to nie kulturalne oraz niegrzeczne. Nigdy więcej.
Do kuchni wszedłem cały zdenerwowany, wręcz wściekły. Schowałem talerz do zmywarki po czym zabrałem się za krojenie warzyw do obiadu.
-To absurdalne, jak jej się mogło udać?- usłyszałem głosy za ścianą. No nie wyrobię.
-Hyung, nie udało. - stwierdził Jimin - No niby jak? Nam się nie udało to jej ma się udać?
Jasny szlag. Trzasnąłem nożem o deskę do krojenia, wyszedłem z kuchni z hukiem otwierając drzwi. Chłopaki przestraszyli się . Wszyscy odwrócili głowę w moją stronę.
-Możecie przestać gadać takie bzdury?- odparłem.- Jak zaraz się nie uciszycie to znajdę wam robotę w kuchni. Któryś chętny? - Wszyscy jak na zawołanie uciekli i znaleźli sobie jakąś robotę-Świetnie, po prostu świetnie.
Lubię taka ciszę i spokój .
***
*YOOSOL*
Przestraszyłam się, bardzo- jak to? YooYin? O co chodzi? Postanowiłam odebrać, z trzęsącą się ręką przyłożyłam słuchawkę do ucha.
-H-halo?
-Niedługo i ty stracisz życie- i po sygnale. Kto miał numer Yin, a raczej jej telefon? O co...
-Idziemy?- Przestraszyłam się, telefon znów wypadł mi z rąk. Szybko schyliłam się by podnieść. Zdezorientowana nawet nie zauważyłam jak Suga również się schyla. Nasze dłonie się spotkały. Jeszcze mi tego brakowało, szybko zabrałam rękę .
-Tak, tak chodźmy- szybko jak to możliwe zszedłam na dół a Suga za mną.
-Nuna? I jak?- Kookie popatrzył się na mnie a ja na niego. Już chciałam coś powiedzieć ale Suga wyprzedził mnie w tym. Oparł się o moje ramie, wieszając się jak na choince.
-Mowa o mnie?- spytał podnosząc znacząco brwi- Nie wystarczyło wam to że staliście pod drzwiami i podsłuchiwaliście? - Strąciłam rękę Sugi i po prostu grzecznie przeprosiłam. Reszta chłopaków strasznie się zdziwiła.
-Suga Hyung!- Krzyknęli i rzucili mu się na niego uśmiechnięci od ucha do ucha. Postanowiłam że nie będę im i odeszłam na bok.
Patrzyłam się na nich, jak każdy się śmieje i jest zadowolony. Ja też byłam, bo mogłam pomóc. Moje wpatrywanie się na nich przerwała mi wibracja w kieszeni. Lekko spięta sięgłam po telefon. Dostałam wiadomość.
Odblokowałam telefon, z przerażeniem wpatrywałam się w telefon.
"Szykuj się, już wkrótce twoja kolej, szmato"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz